Jeżeli przeglądając naszą Galerię znajdą Państwo siebie lub swoich znajomych i chcielibyście wspólnie z nami zaktualizować podpisy pod zdjęciami lub chcielibyście udostępnić na naszej stronie harcerskie zdjęcia z Państwa domowych kolekcji prosimy o kontakt z administratoremi serwisu lub napisanie komentarza.
Jestem zachwycony! Dzięki wskazówce ze strony rodziny odnalazłem swojego ojca na fotografiach z 1947 roku – wymarsz i powrót hufca z koscioła. Mój tato to Alfons Rulewicz. Odnalazłem go bez czytania podpisów pod fotografiami. Gdy przeczytałem serce mi uwiezło w gardle. Pamiętam z czasu mojego dzieciństwa opowieści ojca o jego przygodach harcerskich. Szczegónie utkwiła mi w pamięci jego harcerska przeprawa na pontonach przez jezioro (chyba Gopło). Było to ćwiczenie sprawności – coś w rodzaju nocnego desantu. Opowiadał mi o tym jak o swojej wielkiej przygodzie młodości. Zaszczepił mi również tego rodzaju ciekawość świata i sprawność harcerza. Ojciec był wiele lat stomatologiem w Obornikach Śląskich. Po skończeniu studiów dostał nakaz pracy na ziemiach odzyskanych. W związku z tym znakomita część mojego życia upłynęła już w innych okolicach. Ze względu na to, że urodziłem się we Wrześni czuję duży sentyment do Zawodzia i tych stron. Pozdrawiam! Michał Rulewicz
slawekg | 29 sty 2009 godz. 23:05 #
Jeżeli przeglądając naszą Galerię znajdą Państwo siebie lub swoich znajomych i chcielibyście wspólnie z nami zaktualizować podpisy pod zdjęciami lub chcielibyście udostępnić na naszej stronie harcerskie zdjęcia z Państwa domowych kolekcji prosimy o kontakt z administratoremi serwisu lub napisanie komentarza.
Liczymy na Państwa współpracę !
michalru | 21 lut 2009 godz. 17:45 #
Jestem zachwycony! Dzięki wskazówce ze strony rodziny odnalazłem swojego ojca na fotografiach z 1947 roku – wymarsz i powrót hufca z koscioła. Mój tato to Alfons Rulewicz. Odnalazłem go bez czytania podpisów pod fotografiami. Gdy przeczytałem serce mi uwiezło w gardle. Pamiętam z czasu mojego dzieciństwa opowieści ojca o jego przygodach harcerskich. Szczegónie utkwiła mi w pamięci jego harcerska przeprawa na pontonach przez jezioro (chyba Gopło). Było to ćwiczenie sprawności – coś w rodzaju nocnego desantu. Opowiadał mi o tym jak o swojej wielkiej przygodzie młodości. Zaszczepił mi również tego rodzaju ciekawość świata i sprawność harcerza. Ojciec był wiele lat stomatologiem w Obornikach Śląskich. Po skończeniu studiów dostał nakaz pracy na ziemiach odzyskanych. W związku z tym znakomita część mojego życia upłynęła już w innych okolicach. Ze względu na to, że urodziłem się we Wrześni czuję duży sentyment do Zawodzia i tych stron. Pozdrawiam! Michał Rulewicz